The actress

Nie każdy może być wielkim artystą, ale wielki artysta może ujawnić się w każdym

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

Rozdział 2

Gdybym miała tą sytuację opisywać w pamiętniku, pewnie byłaby to ciekawa notka. Zapewne osoba, do której tekst ten dostałby się jakimś sposobem, spodziewałaby się dwóch rzeczy. Pierwszą byłby scenariusz opisujący sytuację, że to jakieś romantyczne spotkanie, znajomość itd. Drugim byłoby opisanie sytuacji w której człowiek, na którego wpadłam okazałby się zwykłym chamem, gościem o złym wychowaniu.
Jako, że tak owego notatnika nie piszę, raczej nie wpadnie ona do osób nieproszonych. Ale padło na was i teraz zapewne oczekujecie któregoś z tych scenariuszy.
Niestety, nie jestem w stanie określić, na który trafiłam.
- Przepraszam!
To byłam akurat ja. Będąc mocno wstrząśnięta, stałam trochę jak wryta. Chłopak natomiast mruknął coś i odsunął się, zamykając oczy. Zdążyłam jeszcze zobaczyć, że miał ciemne włosy, trochę potargane i był ubrany dosyć normalnie, jak człowiek cywilizowany. Ale nie w słowach.
- Czy mogłabyś mi łaskawie wytłumaczyć, co, do choroby, robisz w moim do mu o tej porze?
Cóż, mocno mnie to zatkało. Nawet bardzo.
- Przepraszam? - powiedziałam wolniej, marszcząc brwi.
Ten nareszcie popatrzył na mnie. Otworzył usta, by coś powiedzieć, ale momentalnie je zamknął i chwilę się przyglądał.
- Ty nie jesteś Lidia. - to było stwierdzenie, nie pytanie.
- Spostrzegawczość - poziom rozszerzony. - palnęłam bez zastanowienia się. Jednak zorientowałam się, że nie wiem, jaka jest to osoba, więc znowu: - To znaczy... Nie to miałam na myśli...
- Rozumiem, że przyszłaś tu na lekcje mojej matki, ale po co przyszłaś na samą górę? - powiedział, nie zwracając uwagę na moje wcześniejsze powiedzenie.
- No cóż, mieszkam tu?
Teraz on stanął jak wryty. A przynajmniej tak przypuszczałam, bo z jego twarzy nic nie wyczytałam. W końcu jakby zamknął oczy z niedowierzania, podniósł rzeczy, które wcześniej przeze mnie opuścił i bez słowa mnie minął. Tak po prostu sobie poszedł.
Stałam tak chwilę, aż zorientowałam się, że wpadłam na niego, bo nie zauważyłam wcześniej drzwi po lewej. Tak to bym przynajmniej miała z głowy ogarnianie logiki tego człowieka.

***

Mój pokuj był śliczny, jak dla mnie. Ściany kremowe, ogólny wystój w ciemniejszych kolorach. Łóżko było duże, było przysunięte pod ścianę, na przeciwko było biurko z potrzebnym wyposażeniem. Obok szafa, jakieś szafki po drugiej stronie i oczywiście śliczne, duże okno z zasłonami. Po przyglądaniu się zobaczyłam, że na parapecie spokojnie można sobie posiedzieć. Marzenie, w życiu lepiej bym sobie tego nie wyobraziła. No, może inne kolory, ale mniejsza z tym. Jeszcze nigdy nie miałam tak pięknego otoczenia.
Na środku stały już walizki, które przysłałyśmy z Judy wcześniej. Położyłam swoją torbę obok i zaczęłam się rozpakowywać. Pierwsze, co zrobiłam, to włączyłam muzykę, potem uchyliłam okno i wzięłam się do układania ubrań na półkach.
Jakiś czas później zostałam zawołana przez donośny głos Judy. Już wiele razy się przekonałam, że dałaby radę przekrzyczeć tłum na koncercie, więc się nie zdziwiłam. Ale dziwne było to, że tak jakby przerwała w pół krzyku. Grzmiało to mniej więcej tak:
- Cassi!...
Szybko zbiegłam na dół, mimo problemu z odnalezieniem się w korytarzu i zobaczyłam siostrę na schodach, jakby zamurowaną.
- Judy, co się stało? - spytałam.
- Bo widzisz... Właśnie zorientowałam się, że jest tu na górze ktoś jeszcze i zrobiło mi się głupio. - wyznała. Uśmiechnęłam się do niej ciepło.
- Następnym razem po prostu nie wrzeszcz. Ale po co i tak mnie wołałaś?
- Pani Powell zawołała nas dopiero, ale ty nie słyszałaś.
Zeszłyśmy więc szybko na dół i udałyśmy się do kuchni, po chwili poszukiwania (zgubiłyśmy się na pierwszym piętrze, a kuchnia była na parterze). Po drodze Judy szeptała mi:
- Jak myślisz, to dobrze, że tu trafiłyśmy?
- Jest na pewno lepiej, niż wcześniej. - odpowiadałam jej. Tego typu mniej więcej pytania zadawała, więc starałam się być dla niej cierpliwa.
Przy obiedzie, gdzie stół był elegancko zastawiony starałam się przybrać wrażenie jeszcze bardziej rozważnej, niż zwykle. Jakoś czułam, że to do siebie pasuje.
Pani Powell okazała się bardzo życzliwa i gadatliwa. Z tego, co się domyśliłam, lubiła być w towarzystwie i wolała słuchać więcej siebie, niż innych. głównie odpowiadała jej Judy, jako zapalona i ciekawa świata młoda nastolatka. Ja byłam bardziej skryta, nie lubiłam rozmawiać.
Pani Powell wypytywała nas głównie o to, co lubimy robić, co nam się tu podoba i jak wiele jeszcze rzeczy musimy sprawdzić w tym mieście. Zgadzałam się z siostrą co do wypowiedzi, czasami dodałam coś od siebie.
W pewnym momencie kontem oka zobaczyłam kogoś w kuchni. Odwróciłam się dyskretnie i zobaczyłam pannę McKeegan surowo patrzącą na kogoś. Gdy się przyjżałam, zobaczyłam chłopaka, na którego wpadłam.
Z tego, co zrozumiałam, kobieta o coś go wypytywała, a on olewał ją, dodał jakąś swoją uwagę, wziął jedzenie i podobnie jak ze mną, ominął ją bez słowa. Nie zdążyłam zobaczyć niczego więcej, bo siostra o coś mnie wypytywała.
Przez resztę dnia zastanawiałam się, kim jest chłopak. Domyśliłam się, że należy do tej rodziny, ale nie wiedziałam dlaczego nie pochwaliła się nim matka.
Miałam też nadzieję, że następny dzień, kiedy miałam się przygotować do szkoły, będzie ciekawszy.

___________________


Trochę późno dodałam i pewnie jest nudny. Ale ma nadzieję, że przynajmniej dalsza część was zaciekawi :)
Do następnego!
Tagi: ...
25.11.2015 o godz. 19:28
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

Hikiraji
25.11.2015, 21:47
Hikiraji napisał(a):
całkiem fajny rozdział, czekam na dalszy :D
gabi12734
The actress
Skąd: Polska
O mnie: Romantyczka ze Szkoły Muzycznej
statystyki
sekcja użytkownika
Emeli Sande - Read All About it, John Legend - All of me, Birdy - skinny love